Bez kategorii

O czym NIE rozmawiamy z ukochaną osobą/ w związku?

Często spotykam się ze stwierdzeniem, że partnerowi nie powinno mówić się wszystkiego. I owszem, to prawda, zgadzam się, że nie każdą informacją trzeba się dzielić z drugim człowiekiem w ogóle. Ale jeśli chcemy stworzyć związek oparty na prawdziwej bliskości trudno mówić o samych tajemnicach, wodzeniu wzrokiem za ukochaną osobą i fascynacji młodzieńczą naiwnością, że świat z drugim człowiekiem można zbudować na zabawie w kotka i myszkę. 

Co robimy? Ukrywamy lub co gorsza kłamiemy, trochę koloryzujemy, dodajemy tu, odejmujemy tam, generalnie pomijamy wiele faktów na nasz temat. O czym NIE rozmawiamy? 

  • o tym, jakie wyznajemy wartości,
  • jak chcemy wychować nasze dzieci,
  • co nas denerwuje i czego nie akceptujemy,
  • co nas boli,
  • naszej przeszłości,
  • co lubimy robić w łóżku,
  • jakie mamy preferencje seksualne,
  • co jest dla nas ważne,
  • jakie mamy marzenia, plany,
  • co sprawia nam przyjemność,
  • czego nie potrafimy,
  • naszych słabościach,
  • podziale obowiązków domowych,
  • planowanej karierze zawodowej,
  • satysfakcji lub jej braku z seksu,
  • naszych najdziwniejszych fantazjach, porażkach,
  • doświadczanym smutku i przykrości.

Czy to ma sens? Chyba niewielki. I jeśli ktoś obawia się, że odsłonienie wszystkich kart sprawi, że partner ucieknie, to chyba lepiej, że przed ślubem niż po, kiedy budzisz się pierwszego dnia wspólnego mieszkania i już czujesz, że to był błąd. I ta myśl, że trzeba było powiedzieć o wszystkim od razu – że nie umiem gotować jego ulubionego makaronu, nie jestem dobrym cukiernikiem i nawet tego nie lubię, nie potrafię szyć jak jego mama, nienawidzę głośnej muzyki, którą on uwielbia, pomimo że zachwycałam się nią na każdej randce, wolę kryminały niż komedie, których on nie znosi (albo boi się podczas seansu). Można tak wymieniać w nieskończoność. 

Mamy różne strategie przetrwania do ślubu. Ale pytam jeszcze raz, jaki to ma sens? Jak długo jesteś w stanie żyć nie swoim życiem? A potem czytamy co drugi artykuł o tym, jak to ludzie zmieniają się po ślubie. A oni się tak naprawdę nie zmieniają! Pominęli tylko kilka prawd o sobie, dodali tam, gdzie trzeba było i po prostu uważnie słuchali tego, co chcesz usłyszeć. A potem wystarczyło otworzyć usta i powiedzieć dokładnie to, co sprawiło, że byłaś zachwycona. I kończyło się na słynnym: „Matko, nikt mnie nie rozumie tak jak on”. Wystraszy, żeby się zauroczyć. Lubimy to samo, myślimy podobnie, w ogóle jest pięknie i chcę tylko jego. Kropka. Wyobrażenia o białej sukni, idealnych dzieciach i pięknym domku urastają do rangi wieżowca. A gdy okazuje się, że to wszystko jest zupełną nieprawdą dostrzegamy, że kochamy nasze wyobrażenia. Nasz idealny wzór mężczyzny, życia, związku. Gdy to wszystko kończy się bezpowrotnie, bo jeszcze mamy na tyle odwagi i szacunku do siebie, że odejść, gdy czujemy się nieszczęśliwi i unieszczęśliwiamy drugą osobę ( bo tak właśnie jest, nie można dać szczęścia nikomu, gdy sami nie jesteśmy szczęśliwi – to droga krótkodystansowa) płaczemy tak naprawdę nie za tym, co rzeczywiście było miedzy nami, ale za tym, co być powinno, o czym marzyliśmy, o czym snuliśmy fantazję, co poczuły nasze zmysły, nasza wyobraźnia, nasze serce. 

Może gdybyśmy chcieli się poznać tak naprawdę, to nasze marzenia byłyby bardziej realne. Oczywiście, to nie daje nam gwarancji trwałości związku i nie zapewnia w nim szczęścia, ale jest jedną z lepszych opcji, aby żyć z człowiekiem, który rzeczywiście istnieje, a nie z jego wyobrażeniem i kreować plany, które mają w ogóle szansę zaistnieć. 

W bliskości jest przyjaźń, szczerość i zaufanie, w namiętności tajemniczość, a miłość zawiera to wszystko razem. Jeśli utyka komunikacja i prawda nie można mówić o miłości. Bo jeśli zapytałabym teraz o to, czy lubisz ostrygi, których nigdy nie jadłeś, to pewnie powiesz, że nie wiesz. To w takim razie jak można kochać kogoś, z kim łączy Cię więcej tajemnic, gdzie autoprezentacja ustępuje miejsca prawdzie, a jedyne co uznajesz za bliskość, to smak jego ust. Czy to wystarcza, żeby powiedzieć kocham?

Autor: Daria Bębenek, psycholog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *